z niczym./
23.10.2009 :: 22:15 | Link | Komentuj (1)
Z niczym przyszedł do mnie, jak Tarban Idis.
Chciał coś czego sam pewien nie był. A niezdecydowanie ponoć jest domeną kobiet.
Czekał, bo czekać chciał, bo tam wygodniej jemu, nie mnie.
Zagubiony pośród labiryntu własnych stanowisk .
Dziwny świat, dziwni ludzie, dziwna logika rozumowania.
Prosić, błagać, starać się o coś czego nie ma - ironia. Matka najgłupszych i najszlachetniejszych.
Jaki sens ma miłość sama w sobie? Pozwala czasem odpłynąć na jawie, ale koszty są wysokie, jak diabli. I jaki ma być ten bilans, ta krzywa, która od samej krzywizny załamuje się pod dziwnym kątem?
Można kierować się hedonizmem samym w sobie, ale on wyklucza miłość. Jakim cudem? Bo jak być skrajnie szczęśliwym skoro to namiętne uczucie oznacza także tęsknotę, smutek, rozżalenie i wiele podobnych temu złych emocji. Hedonistą być? Co to znaczy w przekładzie na czasy obecne? Naćpać się heroiną, aż do złotego strzału i odpłynąć ku nicości z wyrazem błogości na twarzy.
Kim jestem dziś ja?
Gdybym wiedziała byłabym szczęśliwa. Na razie tkwię pomiędzy rzeczywistością, a jawą. Nie umiejąc się oddać ani jednemu ani drugiemu. Czas uciekać, gdzie? Ku Nirvanie.