w sieci./
05.11.2009 :: 13:14 | Link | Komentuj (0)
w Sieci Pająka Kłamnika tkwię.
On nie rozumie, jak krzywdzi kłamiąc.
Upokorzenie, ból i zdrada. Emocjonalna, więc gorsza.
Co ma do siebie słowo kocham Cię, a kłamstwa? W sumie nic a jednak wiele.
Wypłakać się tutaj? W podrzędnej kawiarni przy obcych mi osobach? Po co? By wzbudzać ciekawskie poczucie litości.
Czekam na niego. Na jego pokrętne wyjaśnienia. Na słowa mające mnie otumanić. Nie chcę w nie wierzyć, a czuję że uwierzę, bo kocham. Nie mogę sobie na to pozwolić.
Chaos w głowie, chaos wokół, chaos wprowadzam też tutaj. Nie obchodzi mnie dziś to. Jeśli tego nie przeleję to wybuchnę. I gdzie jest ta obiecywana przez niego idylla?
Po co po raz kolejny ona, flircik, przysługi? Raz zdradził i ja mam wierzyć, że nie zrobił tego znów...?
Niech ktoś mnie utuli i da się wypłakać.
Pękłam. Płaczę. Już widzę te spojrzenia. I znów upokorzona.

SlipOfTheTongue./
z niczym./
23.10.2009 :: 22:15 | Link | Komentuj (1)
Z niczym przyszedł do mnie, jak Tarban Idis.
Chciał coś czego sam pewien nie był. A niezdecydowanie ponoć jest domeną kobiet.
Czekał, bo czekać chciał, bo tam wygodniej jemu, nie mnie.
Zagubiony pośród labiryntu własnych stanowisk .
Dziwny świat, dziwni ludzie, dziwna logika rozumowania.
Prosić, błagać, starać się o coś czego nie ma - ironia. Matka najgłupszych i najszlachetniejszych.
Jaki sens ma miłość sama w sobie? Pozwala czasem odpłynąć na jawie, ale koszty są wysokie, jak diabli. I jaki ma być ten bilans, ta krzywa, która od samej krzywizny załamuje się pod dziwnym kątem?
Można kierować się hedonizmem samym w sobie, ale on wyklucza miłość. Jakim cudem? Bo jak być skrajnie szczęśliwym skoro to namiętne uczucie oznacza także tęsknotę, smutek, rozżalenie i wiele podobnych temu złych emocji. Hedonistą być? Co to znaczy w przekładzie na czasy obecne? Naćpać się heroiną, aż do złotego strzału i odpłynąć ku nicości z wyrazem błogości na twarzy.
Kim jestem dziś ja?
Gdybym wiedziała byłabym szczęśliwa. Na razie tkwię pomiędzy rzeczywistością, a jawą. Nie umiejąc się oddać ani jednemu ani drugiemu. Czas uciekać, gdzie? Ku Nirvanie.

21.09.2009 :: 21:55 | Link | Komentuj (0)
Zabawa w Boga, czy zapędy hedonistyczne? Marazm sytuacji potrafi zabić nawet i ciszę.
Niemy krzyk zapisany krzywym kodem binarnym, jak w niemym filmie zawsze pozostanie bez odzewu - nawet ten tak istotny.
Nieustannie krzyczę, ale nikt nie słyszy. Mój krzyk odbija się po ścianach, kołysze się z wiatrem i faluje we włosach, ale nikt go nie słyszy. Inni wolą być głusi, bo tak wygodniej.
Dzisiejsza powtórka z rozrywki mnie zadziwiła, zdeprymowała i zdegustowała. Czasem pewne gesty, słowa czy intonacja głosu potrafią wyzwolić lawinę wspomnień, która zalewa moje ciało i umysł tonami toksycznego śniegu, który przeżera mnie na wskroś zabijając wszystkie drobnoustroje i pierwotniaki, które sprawiają, że życie jest życiem, a nie gładką pustą kartką, która taką ma pozostać.
Wspomnienie tego co było, a spojrzenie przez ten pryzmat na to co jest teraz to czysty paradoks w roztworze koloidalnym. Sytuacje jak najbardziej symilarne, ale jednak tak różne.
Kiedyś pewność tej miłości po kres, nienawiści do żywego i niepewności, która wywoływała łzy, agresję i ataki duszności w klatce piersiowej była pewna. Dziś nic nie jest dla mnie pewne. To poczucie balansowania na linie, która dziwnym trafem nie jest uwiązana z drugiej strony. Ktoś najwidoczniej nie chce jej przywiązać, bo..? To pytanie zadaje sobie niezmiennie od roku. To dawanie siebie na raty, na kredyt ze zmiennym oprocentowaniem, albo hipoteką wziętą w obcej walucie - the risky life? Brak mi na to sił, łez...
Kiedyś mogłam przeprowadzić inteligentną konwersację na jeden ze stałych i upierdliwych aż nader tematów - czy my się kurwa kochamy czy nie.. czy razem czy osobno..?
Dziś tylko walę głową w mur, bo odzewu nie ma. Wrażenie że nie pomoże tu demonstracja z jajkami, wiec czy transparenty, ani też audiotele z moimi pytaniami jest już stałe. To fizyczny const., który jest wytyczną moich nastroi i uczuć. Nie umiem już zadawać pytań, bo zakładam, że nie uzyskam na nie odpowiedzi.
Gdzie jest podobieństwo pomiędzy dziś, a kiedyś? Jak diabeł tkwi w szczególe - i wtedy i teraz nie dostawałam jawnej i prostej, a tak ważnej odpowiedzi.
Kiedyś była ona kadzona poprzez piękne słowa, ubierana w wymyślne metafory, aforyzmy i rymy do tego stopnia, że aż fałszywa, dziś jej po prostu nie ma.
Sama siebie skazałam na taki los pozwalając sobie na zaniedbywanie własnych interesów.
Jednak warto pozwalać ludziom żyć na nasz koszt w naszym wspomnieniach . On pomógł mi zrozumieć, że tak naprawdę nic się nie zmieni, że dałam się ponieść i skazałam pewne rzeczy z góry na klęskę.
I nadeszła duszność w klatce piersiowej - jeden z tych objawów nadchodzącego pogodzenia się z beznadziejną aż do kurewstwa rzeczywistością.
Czy pewnego dnia dowiem się co z tą liną... Życie z kimś to nieustanny balans, szukanie równowagi. Ja jej nie mam. Więc nie wiem powoli gdzie jestem, gdzie jest moje miejsce, kim ja tutaj tak w ogóle jestem ani co tu robię. Jedna rzecz, a potrafi zrobić takie spustoszenie w mojej głowie, totalne kiełbie we łbie.
Mój silny i dominujący charakter już dawno został doszczętnie zniszczony jakieś 5 lat temu. Teraz zostały okruszki, który usilnie staram się zgarnąć na jeden stosik, bo ponoć w kupie siła. Dla mnie to kupa gówna, które cuchnie kiedy nie mam odświeżacza powietrza. O ironio ktoś cały czas dokłada do tego interesu.
Brak sił i chęci walki o siebie i Niego. Czy walczyłeś kiedy w sytuacji, kiedy stajesz na ringu, a osoba z którą chcesz walczyć z niego ucieka i znika? W życiu nie ma sytuacji wygranych walkowerem. Takie są zawsze z góry skazane na niepowodzenie.
Więc po co cały czas uciekać zamiast dać komuś ukojenie?
Nie popieram robienia z ludzi szmat, a najgorszym scenariuszem jest to, gdy ktoś robi to nieświadomie.
Czas na ogólną refleksję.


incomprehensible./
11.05.2008 :: 20:31 | Link | Komentuj (0)
Ehh najbardziej boli to, że zachowujesz się, jakbym odkryła Amerykę. Jakbym powinna się wcześniej domyśleć kim dla Ciebie jestem. Podziwiam Cie chociaż za to, że jeśli to prawda (przykra w ujj) to chociaż się nie wypierasz.. Podziwiam Twój spokój, fakt jak się przy mnie zachowywałeś, nie domyślałam się niczego. Jesteś cudownym aktorem.
I dlaczego ja przy Tobie płakałam mówiąc o Jarku, dlaczego opowiadałam co mnie boli na piaskach.. Odkrywałam siebie.. Obnażałam swoją dusze, uczucia.. PO co to było.. W duchu pewnie się śmiałeś, co?
Nigdy nie rządałam od Ciebie, żebyś skakał wokół mnie, chciałam poprostu żebyś był.. I chodzi teraz o fakt, że tak naprawdę Ciebie nie było...
A teraz sama nie wiem, po co chcesz się spotkać.. Ja to czarno widzę.. I jeśli naprawdę tak ze mną postąpiłeś, jak na to wygląda to bardzo mi przykro.. :(
A z szacunku do mnie możesz skomentować.. Obie notki. No to na tyle.
Take care ;)
Bye.. :/ ;(
For someone./
11.05.2008 :: 15:22 | Link | Komentuj (0)
Czasem myślisz, że nie masz nikogo, ale jest gdzieś tam taka osoba, na którą zawsze możesz liczyć. Nie daje ona Ci pozorów do tego byś mógł wiedzieć, że nie możesz na nią liczyć, ale mimo woli liczysz. Ufasz bezwarunkowo, jak w akcie rozpaczy, zdając sobie sprawę, że nie masz nikogo. I tak jest z Tobą.
Nasze stosunki nie zawsze były różowe, ale czasem bywały chwile, gdy rozumieliśmy się lepiej niż nikt - jak dwie pokrewne dusze. Wiesz czasem o mnie więcej, niż ja sama. I powinnieneś wiedzieć, co teraz czuję. Że nie jestem ani zła, ani wściekła. Poprostu czuję się, jakby ktoś okradł mnie z takiej ostatniej chwili razem. Bo wiem, że do czasu Twojego wyjazdu do Danii, będzie takich chwil mało, a może nawet żadnej. Ta noc jest dla mnie bardzo ważna i nie tylko ze względu na seks, bo to akurat szczerze mówiąc jest mało istotne, miłe aczkolwiek, ale nie koniecznie. Ważniejsza byłaby Twoja obecność. Bez konieczności patrzenia na zegarek, by ciągle kontrolować czas. Bez myślenia, czy mi tu Artur, albo jakiś mój znajomy nie wyskoczy. Noc, by porozmawiać o wszystkim i niczym. Coś dla mnie, a może i dla Ciebie. Tego już nie wiem, bo nie wiem co Ci siedzi w głowie.
Nie potrafiłabym napisać Ci tego co myślę w sms-ie, bo to chyba nie miałoby sensu.. Jak można opisać swoje uczucia, patrząc na liczbe znaków..?
Co ja mam myśleć o tym wszystkim.. Jest Kasia i ona jest priorytetem, chociaż czasami myślę, że jest bardziej czynnikiem ograniczającym Cie niż pobudzającym do działania i walczenia o Was. Myślę, że od początku wiedziałeś, że tak wyjdzie i to jest mi nie w smak, bo liczyłam, że skoro mówisz o tym tak realnie to.. przyjedziesz. Tak poprostu.
Wiele dla mnie znaczysz, bo nawet o tym nie wiedząć pomogłeś mi. Wiara w to, że mam Ciebie obok pomogła mi z Jarkiem. POtrafiłam Go zablokowac na gadu, wyrzucić numer.. I takiego wsparcie nigdy nie dostanie się od tej samej płci. Nieświadomie pomogłeś mi zwalczyć we mnie to, z czym nie umiałam sobie poradzić. POmogłeś mi uwierzyć w siebie, i w to że potrafię się zmieniać dalej na lepsze, chociaż sam w to nie wierzyłeś, a tylko chciałeś wierzyć..
Nastawiłam się na to, że dziś Cie zobacze, że porozmawiam, że umiem.. Co umiem? Radzić sobie z sobą. Każde spotkanie z Tobą zawsze dawało mi siłę. Od tak - sama nie wiem dlaczego. Poprostu.
Jedyne co teraz czuję to rozczarowanie. Nic więcej.
SlipOfTheTongue
Straciciel./
06.04.2008 :: 20:10 | Link | Komentuj (0)
Dziwne jest uczucie, gdy traci się kogoś kto w sumie jest obecny wśród żywych. To takie niepojęte i dziwne, że mimo wszystkich relacji, tak ciepłych kiedyś czasami nie ma już nic.
Sometimes
31.03.2008 :: 15:03 | Link | Komentuj (0)
Czasami każdy z nas myśli, że to co Go czeka jutro będzie lepsze bądź piękniejsze. Ja czasami rozmyślam nad Tym czego nie ma, bo nie może się pojawić. Życie przez pewien okres nie oszczędzało mnie i zupełnie zapomniałam o jakimkolwiek hedonizmie. Hedonizm sam w sobie jest czymś negowanym przez etyków, aczkolwiek odrobina egocentryzmu nigdy nie zawadzi, czyż nie? Czasy, w którym przyszło nam żyć nastawiły się na całkowity konsumpcjonizm. Ludzie pozostawili gdzieś herozim do walki ze światem, zagubili podstawowe wartości. Czy nie warto czasem zapomnieć o oczekiwaniach i narzuconych z góry normach? Dla niezdecydowanych polecam eseje Alberta Camusa. Czasem ambitniejsza lektura pozwala oderwać się od wszystkiego i poczuć się człowiekiem skłonnym do walki.
Poczuj to.
SlipOfTheTongue
Human Being
16.03.2008 :: 14:36 | Link | Komentuj (0)
Human being jest tylko cząstką bytowania. Każdy nią jest, aczkolwiek zadziwiający jest fakt, jak bardzo potrafimy zmieniać to co dostajemy./